Wiatr rozwiewał moje długie, blond włosy na wszystkie możliwe strony. Wczoraj wszyscy poszli do domu kiedy jeszcze było jasno, jesteśmy sąsiadami wiec nic im nie groziło. Chodziłam po dużym ogrodzie oglądając uroki zimy. Śnieg nie chciał u nas zagościć w tym roku, nie miał nawet chyba zamiaru. Moje myśli zaprzątał nie jaki Tom Collins, przez niego to wszystko się stało, gdy nie on wszytko by było teraz inne...
Moją głowę jeszcze dręczyła myśl o blondynie który wczoraj bardzo mi się przyglądał, Jego oczy były mi cholernie znane, ale nie wiedziałam skąd znam jego tęczówki. Usłyszałam,że ktoś dzwoni więc poszłam do furtki.
-O, Niall, hej- powiedziałam otwierając drzwiczki.
- Cześć, rodzice kazali mi to przynieść, za wczorajszy obiad - odparł pokazując tacę owiniętą folią.
- Jasne, wchodź. Zaniesiesz to do kuchni? Bo palce chyba mi już przemarzły - powiedziałam chowając ręce do kieszeni. Jak widać cienka bluza nie wystarczyła. Chłopak pokiwał głową. Weszliśmy do domu który był nie mal pusty. Był tylko mój bart, a Mike i Nicole pojechali na policję dowiedzieć się więcej o całym zajściu.
-Napijesz się czegoś? - spytałam z grzeczności, wchodząc do kuchni.
- Z chęcią - powiedział i usiadł przy stole.
- Może być gorąca czekolada?- spytałam patrząc na zawartość szafki.
- Tak.- ciekawe od kiedy nastolatki traktują siebie z takim szacunkiem, a może to ze mną jest coś nie tak?
Usiadłam na przeciwko Niall'a podając mu jeden kubek. Chłopak po raz kolejny zaczął mi się przyglądać. Trochę mnie to już irytowało więc spytałam prosto z mostu:
- Jestem brudna?- powiedziałam pokazując ręką na buzię.
- Nie, przepraszam tylko po prostu bardzo mi kogoś przypominasz. - powiedział lekko zmieszany.
- A..ok - odparłam- interesujesz się czymś?- zmieniłam temat.
- Tańczę.- odpowiedział, a ja zakrztusiłam się napojem, No, to pięknie to już wiadomo czemu mi się tak przyglądał. Moja mama była wspaniałą tancerką i wiele tancerzy brało z niej przykład. Jestem do niej bardzo podobna ale od jej śmierci dużo się zmieniłam. Przefarbowałam włosy na blond, zmieniłam się diametralnie w charakterze.
- A, co się stało? - zapytał widząc moją minę, musiałam wyglądać kosmicznie.
- Nie nic, ale kogo ci przypominam? - spytałam odstawiając bezpiecznie kubek na stolik, wolę aby ta sytułacja się nie powtórzyła.
- Przypominasz mi córkę tancerki Laury Gonzales, często pojawiała się na jej warsztatach- powiedział dopijając czekoladę. - nie, no to już po mnie. Ja nie chcę wracać do tańca, to dla mnie zbyt wiele, za bardzo przypomina mi mamę, przeszłość...
- Wiesz ja już będę szedł, miałem tylko przynieść ciasto- uśmiechnął się i poszedł po rzeczy. W pewnym sensie mi ulżyło.
* * *
Siedząc w siebie w pokoju na parapecie oparta o poduszkę rozmyślałam. Zresztą jak zawsze. Teraz wszyscy mają wolne bo są ferie zimowe. Podobno przyjadą do mnie na ten czas Alex i Lou ale jeszcze nic nie wiadomo. Martwi mnie jedna rzecz, czy blondyn nie będzie rozpowiadał,że to ja. W sumie to nic mu takiego nie powiedziałam, myślę że jest na tyle rozsądny i nic nie powie.
- Olivia! Chodź na strych!- usłyszałam krzyk dochodzący z góry, zapewne Nicole. Ciekawe co tym razem teraz znalazła? Ona lubi tam szperać i często coś znajduję. W końcu to dom po moich dziatkach, ona i moja mama spędziły tam całe dzieciństwo.
- Idę!- odpowiedziałam i weszłam po drabinie. W drapałam się na górę i zobaczyłam Nicole z dużym,kartonowym pudełkiem podpisanym Laura i podała mi je.
- Co mam z tym zrobić? - spytałam patrząc na uradowaną blondynkę.
- No, otwieraj - powiedziała patrząc na mnie z niecierpliwością. Westchnęłam, czy tak kobieta zawsze musi mieć tyle pomysłów? Powoli otworzyłam pudło. Na samym wierzchu widniały pointy*. Były białe,a właściwie to już szare. Musiały być długo używane. Wzięłam je do rąk oglądając je.
- Po co mi to dałaś?- spytałam wymachując przy tym jedną pointą.
- Może sama powinnaś odpowiedzieć sobie na te pytanie? - powiedziała i zeszła ze strychu. Sama? Chyba nie myśli,że nagle się przełamie i je założę... mówiłam jej o moim postanowieniu i zdania nie zamierzam zmieniać.
Klękłam przy kartonie i zaczęłam przeglądać zawartość. Były w nim mnóstwo medali, statułetek i dyplomów . Na samym dole były małe pointy. Zaraz, zaraz przecież to były moje! Moje pierwsze. pamiętam jak na pierwszych zajęciach schowałam się za mamą bo byłam bardzo nieśmiała. Na samo to wspomnienie uśmiechnęłam się. Jejku ile ja bym dała aby wrócić do tych czasów! Sala taneczna,muzyka i ja w tym...
Później zainspirował mnie hip-hop ale nie było mowy abym chociaż raz nie wróciła i założyła point, byłam z tym za bardzo związana...
* * *
Szłam ciemnym parkiem, pośród drzew. Nie było tutaj żywej duszy, dosłownie nikogo...a, może jednak się myliłam? Było dokładnie tak samo jak wtedy...cicho, ponuro, było tylko słychać jak lekki wiatr śpiewa kołysanki... Jednak była to tylko cisza przed burzą...
Szłam dalej nie zważając na to,że zaczął padać deszcz, krople wody opadały na ziemię coraz szybciej.
Założyłam kaptur i szłam dalej. Po chwili zorientowałam się,że ktoś za mną idzie ale, gdy tylko się odwracałam nikogo nie było. Może tylko mi się zdawało - pomyślałam ale jednak przyśpieszyłam nieco kroku.
- No proszę, proszę... deszcz, wichura, a ty Olivia sama? Bez nikogo? - usłyszałam dobrze mi znajomy głos. Odwróciłam się ale nikogo poza mną tu nie było...ale tylko mi się zdawało. Było ciemno prawie nic nie widziałam. No i na co wychodziłaś?! Ugh Olivia, ty idiotko! - zaczęłam krzyczeć na siebie w myślach. Przyśpieszyłam jeszcze kroku, aż w końcu zaczęłam biec. Adrenalina w moich żyłach wzrastała, a ja się straszliwie się bałam.
- Nigdzie nie uciekniesz, nie mi panno Gonzales! - zaczęłam biec ile sił w nogach. Nagle poczułam,że ktoś ciągnie mnie za nadgarstek i przywiera do drzewa. Odwróciłam głowę i ujrzałam go... nie jakiego Tom'a który nie zamierzał mi dziś odpuścić. Zaczęłam krzyczeć i się wyrywać ale za każdym razem jeszcze bardziej przywierał mnie do drzewa i mocniej zaciskał nadgarstek. Zaczęłam płakać, tak strasznie się bałam,że znów mi coś zrobi...
- Nie tym razem Gonzales, nie tym razem... teraz pożałujesz,że ostatnio dałem się ci oszukać...- szepnął mi do ucha. Tak strasznie się bałam, nie panowałam nad sobą... łzy leciały mi strumieniami.
- Co ty ch..chcesz..?- szepnęłam ledwo słyszalnie.
- Jak to, nie wiesz?- spytał tajemniczo z chytrym uśmieszkiem i zaśmiał się.
- Zostaw mnie do cholery! - krzyknęłam, nie wiedziałam,że zdam się na tyle ale udało mi się, spróbowałam mu się sprzeciwić... Ten debil, tylko się zaśmiał i szepnął mi do ucha
- A, tylko jeszcze ras spróbujesz mi się sprzeciwić, to pożałujesz, gorzko pożałujesz,że w ogóle się odezwałaś...- i zaczął mnie ciągnąć w nie znaną mi alejkę, a ja zaczęłam znów krzyczeć żeby mnei puścił.
- Tutaj nie ma nikogo idiotko! - krzyknął i pociągoł mnie za bluzę.
- Ej, co ty robisz?!- usłyszałam głos z drugiej strony parku. Collins od razu poluźnił uścisk.
- Jeszcze po ciebie wrócę...- usłyszałam i już go nie było. Chłopaka który mnie uratował też gdzieś znikał...
Jeszcze po ciebie wrócę...
Jeszcze po ciebie wrócę...
- Nie!- krzyknęłam. Boże, na całe szczęście to tylko sen. Tylko dlaczego mi się to przyśniło? To jakiś znak?...
_________________________________________________________________________________
*pointy - w tym tańczą baletnice, jest pokazane na gifie ;)
Tak miałam dodać o 17:00 ale jakoś mnie wena nawiedziła i napisałam więcej niż się spodziewałam. Ale to raczej dobrze, no nie? ;) Ta, końcówka mi się bardzo spodobała, nie wiedziałam że tak mi wyjdzie :)
A, właśnie bardzo dziękuję za ponad (już ;) ) 140 wejść! To chyba nieźle jak na początek?
Jestem nawet zadowolona z tego rozdziału ale do oceny zostawiam wam. :) Jeśli są jakieś błędy to przepraszam ale sprawdzałam to na szybko bo chciałam to szybko dodać. Jak widzicie dodałam nazwę rozdziału i pod poprzednim też to uzupełnię. Dodałam też zakładki, do których zapraszam. Przypominam,że przy : ''pytania'' możecie zadawać pytania postacią.
Dzisiaj nasz Zayn ma urodzinki więc ja mu od siebie życzę: szczęścia, zdrowia, radości, żeby dobrze mu się układało z Perrie no i dalszych sukcesów! :)
To chyba tyle ode mnie. Jeśli przeczytaliście, a wam się spodobało proszę o komentarz to dla mnie ważę :)
Ps. Możecie dodać się do obserwatorów.
Życzę miłej niedzieli :)
Oliwia

Jest boskiii *.* Kto to był ten chłopak ?!?! Co jej zrobił te Tom ?!?! Nie mogę doczekać się nn <3 Pozdrawiam i weny ;)
OdpowiedzUsuńMatko!
OdpowiedzUsuńCudowne, i świetnie wszystko opisane!
Masz talent a ja nie mogę się doczekac kolejnego rozdziału ;D
Zapraszam też do sb, pojawił się właśnie nowy rozdział ;]
http://someday-ff.blogspot.com/
P.xx
Weronika: Ooo, dziękuję :) I wzajemnie bo też koffam twój blog <3
OdpowiedzUsuńLittle Things : Jasne,że wpadnę ;)
Nie wiem czemu ale muszę zawsze podziękować :P Więc dziękuję za miłe komentarze,a dziś dodam następny bo wczoraj wpadłam na genialny pomysł... ale ja nic nie powiedziałam...cii ;) I już nie będzie tak smętnie, obiecuję :) ;)
świetny *.*
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie. Miło widziane są komentarze :)->www.very-crazy-duo.blogspot.com
la laa la
OdpowiedzUsuńjakie boskie
aż urywa 4 litery :>
dooobry blog!:D i ciekawa historia:) czekam na dalszy rozwój akcji!! i mogłabyś mnie informować o nowych rozdziałach?:)
OdpowiedzUsuń@beziimienna (mój tt)
Genialny rozdział. Świetnie napisane opowiadanie i z pewnością będę czytać dalej! Jesteś genialna! Nie mogę się doczekać nn. Chciałam jeszcze zaprosić na krótki prolog do mnie, ale to w spamie :)
OdpowiedzUsuńxx
@YourLittleBoo1