- Olivia, Sam! Przyjdzie tu szybko! Ale to już! - usłyszałam wściekły głos Nicole, mojej cioci. Mówiłam jej po imieniu bo uważa,że jest jeszcze młoda i mogła by być moją kuzynką. Zeszłam z zimnego parapetu, zrzucając przy tym moją niebieską poduszkę. Nie dziwie się Nicole, w końcu mój brat zrobił wczoraj "małą imprezę", jak sam to nazwał. Powolnym krokiem poszłam w stronę schodów. Jak tylko zobaczyłam salon, otworzyłam szerzej oczy. Na całym pierwszym pietrze,aż roiło się od puszek po napojach, papierków, porozrzucanych chrupek. Zeszłam na dół, gdzie czekali już na mnie Nicole, jej narzeczony i mój brat.
- Czy ja nie mogę was chociaż raz zostawić samych w domu?!- powiedziała podniesionym tonem blondynka. Popatrzała na mnie i Sam'a pytającym wzrokiem. Postanowiłam w tej sprawie się nie odzywać, w końcu ja siedziałam u siebie w pokoju, ze słuchawkami w uszach. Nie miałam zamiaru tam siedzieć. Oczywiście mówiłam mojemu bratu,że Nicole będzie zła ale on mnie nie posłuchał.
- To nie wina Olivii, ja zrobiłem tą imprezę ona niczego tu nie jest winna...- mruknął brunet. Blondynka westchnęła i usiadła na krześle z jadalni.
- Dobra, idź do siebie, ja pogadam z twoim bratem.- powiedziała patrząc na mnie. Pokiwałam głową i poszłam do siebie. Otwierając drzwi można zobaczyć pokój zwyczajnej nastolatki. Fioletowe ściany dawały temu pokojowi ciepły nastrój, jedno-osobowe łóżko stojące na środku pokoju. Po lewej stronie znajdowała się duża, drewniana szafa, a obok niej mała toaletka. Po prawej stronie stało biurko, a przy nim duże okno z szerokim parapetem na którym uwielbiam siedzieć.
Po stracie rodziców przeprowadziłam się tu z bratem. Do Nicole i jej narzeczonego Mik'a. Z początku miałam zajęcia indywidualne bo nie umiałam przyzwyczaić się do nowego miejsca i byłam zamknięta w sobie, nie umiałam przed nikim się otworzyć. Jeszcze ten drań... jeszcze mi go do szczęścia brakowało, znęcał się nade mną na każdym kroku!
Zmęczona tym wszystkim siadłam na zimny parapet. Wróciły moje wspomnienia, które wracały coraz częściej...
-A, teraz zapraszam moją córkę Olivię!!- wykrzyczała moja mama zapraszając mnie abym wystąpiła w moim nowym układzie. Nieśmiało wyszłam na środek. Otaczało mnie mnóstwo osób które przyszli na warsztaty taneczne mojej mamy. Denerwowałam się ale, gdy muzyka zaczęła grać, nagle wszystkie emocje opadły. Pierwsze ruchy, moje ciało poddało się muzyce. Już po chwili usłyszałam głośne krzyki i oklaski,a na mojej twarzy pojawił się jeszcze większy uśmiech. Tańczyłam dalej, poddając się mojej największej pasji. Teraz liczyłam się tylko ja, muzyka i taniec...
Pojedyńcza łza zleciała po moim policzku ale szybko ją wytarłam. Po stracie obojga rodziców, a szczególnie mojej mamy która była wspaniałą tancerką, skończyłam z moją pasją... gdyby można było to tak nazwać, skończyłam, ze swoim życiem...
Pamiętam jak było fani mojej mamy nazwali mnie Chachi i tak zostało, byłam znana jako Chachi Gonzales. Teraz już nie posługuję się tym imieniem, nawet nie zamierzam. Skończyłam z tym... już nie zatańczę, ja nie dam rady... to dla mnie za wiele.
Ktoś zapukał do drzwi. Szybko starłam zły które znów mi poleciały.
- Proszę.- powiedziałam. Drzwi się otworzyły i zobaczyłam w nich Sam'a. Wszedł do pokoju i usiadł na łóżko.
- Znów płakałaś?- zapytał opiekuńczym głosem.
- A, od kiedy ty się mną tak interesujesz?- zapytałam z małą irytacją.
- Ech, zresztą nie ważne. Chachi - przewróciłam oczami słysząc moje przezwisko.- Słuchaj bo jutro przychodzą do nas znajomi Nicole i Mik'a i muszę posprzątać i czy pomogła byś mi...?- zapytał z niepewnością. Ach, to dlatego był dla mnie taki miły! Jejku, żeby jeszcze mnie w to wciągał.
- A,co z tego będę miała?- podniosłam jedną brew.
- Em...- mruknął brunet - No nie wiem, nie będziesz musiała sprzątać po posiłkach przez dwa tygodnie jak będzie twoja kolej? To akurat mi się opłacało, nienawidzę zmywać!
- No dobra, zgadzam się. - powiedziałam i zeszłam z parapetu. Zeszłam na dół z moim uradowanym bratem. Niby z czego się tak cieszył? Że,będzie musiał sprzątać ten bałagan? No, nie sądzę.
Gdy tylko zobaczyłam znów ten bałagan miałam ochotę jak najszybciej stąd uciec. Już odwróciłam się ale przewał mi Sam.
- Obiecałaś!- powiedział oburzony. Popatrzałam w górę,a topem na niego.
- Ech, no dobra...- mruknęłam i zeszłam na dół omijając walające się wszędzie śmieci.
* * *
Chyba dobrze wyglądam, zresztą to tylko zwykły obiad, ze znajomymi Nicole i jej narzeczonego. Miałam na sobie białą bluzkę, na to niebieski sweterek i czarne legginsy. Na moje ramion opadały falujące się blond włosy. Usłyszałam pukanie do drzwi, wiec szybko zbiegłam po schodach. Na dole już wszyscy byli, a Mik'e poszedł otworzyć. Moim oczom ukazało się małżeństwo z synem, gdzieś w moim wieku. Był to nie wysoki blondyn z niebieskimi jak ocean oczami, miał na sobie białą bluzkę i opuszczone nisko w kroku spodnie.
- Cześć Amy, miło cię widzieć- powiedziała do czarnowłosej,szczupłej kobiety i ją przytuliła. Cała reszta też się przywitała.
- Ach, no właśnie poznajcie Niall'a- pokazała blondyna który od jakiegoś czasu na mnie się patrzył. Nie żeby coś ale było to trochę krępujące. Chłopak uśmiechnął się lekko i poszedł w moją stronę.
- Jestem Niall- i uścisnął moją rękę, wywołując u mnie dreszcze.
- Olivia- odsunęłam szybko rękę speszona i lekko się uśmiechnęłam. Wtedy popatrzałam w jego oczy, niezwykle niebieskie i znajome. Ale nie umiałam sobie przypomnieć skąd je znałam.
- Wchodźcie, zaraz podam obiad - powiedziała Nicole uchodząc do kuchni która była połączona z jadalnią. Usiedliśmy wszyscy przy sole. Na moje szczęście musiałam usiąść obok Niall'a który nie zamierzał spuszczać mnie ze swojego wzroku. Po podanym obiedzie wszyscy pochłoneli się w rozmowie którą nie zbyt rozumiałam. Słuchałam radia które było włączone.
A, teraz wiadomość z ostatniej chwili! Z więzienia uciekł Tom Collins! Niebezpieczny przestępca, prosimy o nie oddalanie się z domu w nocy! Polica już zaczęła go szukać.
Upuściłam widelec którym wcześniej jadałam sałatkę i pobledniałam. Nie, tylko nie to! To nie może być prawda...a, jak mnie znajdzie... i znowu...nie!
- Przepraszam - powiedziałam łamiącym się głosem. Blondyn popatrzał na mnie zatroskanym wzrokiem.
Wstałam od stołu i szybko pobiegłam na górę słysząc biegnącą za mną Nicole. Weszłam do pokoju i siadłam na łóżko. Zaczęłam płakać jak małe dziecko. Nie, jeśli on mnie znajdzie to już będzie po mnie. Już raz mu się wymigałam...
- Ci...spokojnie..on cię nie znajdzie- usłyszałam blondynkę która zjawiła się tuż za mną. Zaczęła głaskać mnie po plecach, a moje ciało zadrżało. Odsunęłam się i schowałam twarz w dłonie. Jeśli on mnie znajdzie... te myśli dręczyły mnie cały czas.
- Przepraszam jeśli zepsułam ci obiad ze znajomymi...- powiedziałam zachrypniętym od płaczu głosem.
- Nie zepsułaś- odezwała się- nie martw się policja go znajdzie...
_________________________________________________________________________________
Tak i już jest 1 :) Mam nadzieję,że się podoba. Miałam go napisać dłuższy ale jakoś tak wyszło. Jest tutaj trochę namieszane ale myślę,że może być.
Jeśli wam się podoba proszę o komentarz, to dla mnie ważne :)
Czekam na wasze opinie. Jeśli są jakieś pytania zadawajcie pod rozdziałem, ja niedługo uzupełnie menu i dodam 'pytania' i bohaterów :)
Do zobaczenia, Oliwia :*

To jest świetne !!! <3 Już to kocham :*
OdpowiedzUsuńDziękuję :) <3
OdpowiedzUsuńMimo, że nie jestem Directioner, to Twoje opowiadanie jest wspaniałe.
OdpowiedzUsuńPowodzenia w dalszym pisaniu, weny :)
Dziękuję za miłe komentarze! Dzisiaj dodam resztę menu i dodam bohaterów, jeśli mi się uda dam 2 rozdział, a jak nie to dodam na pewno jutro kochane <333
OdpowiedzUsuńBuziaki :*
Cześć, kochanie! Miałam już wpaść do Ciebie wcześniej i podziękować Ci za życzenia powrotu dobrego humoru itd, ale jakoś moje plany nie ziściły.
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam teraz prolog i rozdział. Prolog oczywiście mnie zachwycił, jest piękny... Porównanie uczuć dziewczyny do róży.Naprawdę mi się podobało i stwierdziłam, że możesz mieć talent do pisania, z taką wrażliwością i delikatnością. Gdy zaczęłam czytać rozdział pierwszy. Przez połowę nic nadzwyczajnego się nie działo, ale w drugiej się zaczęło rozkręcać. Pojawił się Niall! awww. Słodko. I ten mężczyzna, który uciekł z więzienia... O matko, chcę wiedzieć o co chodzi! Widać, że Oliwia wiele przeszła... I z tego co ma się rozumieć wszyscy będą musieli tam zostać na noc? uuuuuu. Będzie się działo. Nie mogę się doczekać! Mogłabyś mnie informować na gadu? :*
Jeju na prawdę dziękuję za taki miły komentarz! Nie wiedziałam,że może się komuś to tak spodobać :) Tak Olivia przeszła wiele ale ja przecież nic nie powiem ;)
UsuńDałaś mi za taką energię żebym wzieła swój tyłek i skończyła pisać rozdział ;)
Jasne,tylko podaj mi swój nr.gg :)